Macie czasem tak, że zaczynacie czytać i nie możecie się oderwać? Że w środku siebie czujecie dreszcz emocji towarzyszący nieznanej Wam historii?
Tym razem tak było.... PRIMABALERINA Doroty Gąsiorowskiej pochłonęła mnie od początku (już od okładki) , sprawiając, że jej bohaterka stała się mi bliska tak bardzo, że czułam jakbyśmy się znały od lat.
