Kilka dni temu Karinka uradowana podbiegła do mnie krzycząc: "Mamuś! Kiwa mi się ząbek!". Rzeczywiście dolna jedynka wyraźnie się obluzowała robiąc miejsce nowemu lokatorowi. Ząbek przy małej pomocy wyleciał, więc zgodnie z życzeniem Karinki zapakowałyśmy go w maleńką kopertę i zaadresowany do Wróżki Zębuszki czekał schowany pod poduszką.
