Gdy Maja miała kilka miesięcy po raz pierwszy wylądowałyśmy u dermatologa - na jej szyjce pojawiały się zaczerwienione place, które bardzo swędziały. Diagnoza była szybka (to od śliny), również jak zapisanie maści ze sterydem, zakończona słowami "za dwa tygodnie do kontroli". Wystarczyło jednak na chwilę odstawić maść by zmiany skórne się pojawiały - dla odmiany... na szyjce i na przegubie dłoni.
Kolejne dwa, cztery, sześć, osiem tygodni - by z zmian spowodowanych rzekomo śliną stały się zmiany rzekomo grzybicze.
Po kolejnych wizytach... zmieniłam lekarza :p
